Coco Chanel - emancypacja na wybiegu

Coco ChanelJeśli zastanawiałaś się kiedyś, co kieruje projektantami, którzy kreują nieziemskie stroje w których po prostu nie da się chodzić po ulicy, to... masz wiele wspólnego z legendarną Coco Chanel, która od możliwości wyjścia w danej kreacji „do ludzi” uzależniała to, czy dany projekt jest modą sensu stricte.

Życiorys najsłynniejszej projektantki w dziejach ma wiele wersji - sama zainteresowane zresztą wpłynęła na ten fakt, często zmieniając i wymyślając detale dotyczące pochodzenia i wykształcenia jej rodziców, czy powodów, dla których wraz z rodzeństwem oddana została do sierocińca.

Pewnym jednak jest, że późniejsza Madmoiselle Coco Chanel przyszła na świat w 1883 roku, we francuskim miasteczku Samur. Do ośrodka prowadzonego przez siostry zakonne Najświętszego Serca Marii w Obazinie trafiła mając 12 lat po tym, jak zmarła jej matka, a ojciec - obwoźny handlarz uznał (mówiąc eufemistycznie), że jego powołanie rozbieżne jest z misją życia rodzinnego. To w sierocińcu Coco nauczyła się szyć i gotować. Po opuszczeniu murów ośrodka - pracowała w sklepie z sukniami ślubnymi, a wieczorami - wraz z siostrą występowała w kawiarni La Rotonde, w której poznała swojego pierwszego kochanka. Etienne Balsan zabrał ją do Paryża i nakłonił do tego, by rozwijała swój kreatorski talent.

Tak też się stało - przyszła ikona mody szybko weszła w świat arystokracji i wyższych sfer, które oczarowała swoim talentem i nietuzinkowością. Pierwszy sklep otworzyła przy pomocy Arthura „Boya” Calepa już w 1910 roku. Kolejny butik, powstał już w 3 lata później, w zjawiskowym kurorcie Deauville - popularnym ośrodku wypoczynkowym, do którego przybywały ogromne ilości francuskich turystów, chcących przeczekać tam niespokojny czas I wojny światowej. Turystów i... klientów Coco, którzy zakochali się w jej męskim stylu i pogardzie dla krępujących ruchy gorsetów. Wkrótce, do grona fanów dołączyły też amerykańskie gwiazdy kina - Katherine Hepburn czy Grace Kelly, a sama Coco - zaczęła z powodzeniem projektować kostiumy do sztuk teatralnych. Wszystko szło wyśmienicie. Do czasu wybuchu II wojny światowej, kiedy to wycofała się z publicznego życia. Dlaczego? Otóż zakochała się dość niefortunnie w oficerze Hansie Guntherze von Dincklage, który oprócz tego, że pełnił funkcję attache ambasady niemieckiej w Paryżu, to na kartach historii zapisał się jako całkiem skuteczny, hitlerowski szpieg. Oskarżona o współpracę z siłami III Rzeszy Coco uciekła do Szwajcarii, gdzie postanowiła przeczekać ten negatywny, upolityczniony szum. Powróciła w połowie lat 50-tych. Oczywiście - z wielkim hukiem, a jej prace do dzisiaj kojarzone są z elegancją, nieśmiertelną prostotą i luksusem. Zmarła w 1971 w swoim apartamencie w hotelu Ritz, Nigdy nie wyszła za mąż, nie doczekała się też dzieci. Tyle, po prostu - tyle.

Biorąc pod uwagę czyste, biograficzne fakty - można by pomyśleć, że życie Coco było „zwykłym - niezwykłym” zbiegiem okoliczności i dowodem na to, że podstawą sukcesu jest bycie w odpowiednim miejscu we właściwym czasie. Suche detale życiorysu nie wspominają niestety o tym, że Coco walczyła zaciekle ze schematami społecznymi, niskim statusem kobiet i stereotypami w postrzeganiu płci pięknej. Podkreślała swoje poglądy ubierając się w męskie stroje przerobione tak, by dopełniały atuty jej sylwetki. Dodatkowo, wzbudzała ogromne kontrowersje, jeżdżąc konno w męskiej pozycji, grając w polo i oficjalnie odrzucając gorsety, spódnice i suknie. Przyciągała mężczyzn. Magnetyzm był jednak jednostronny, bo sama Coco o miłości zwykła mówić: „Jedyną rzeczą, która mnie w niej interesuje to samo jej uprawianie. Wielka szkoda, że potrzebny jest do tego facet”.

Bezapelacyjnym jednak jest, że symbol Francji ma kobiecy wizerunek, spryskuje się kultowym zapachem numer 5, z wdziękiem nosi małą - czarną i nakazuje zwracać się do siebie mianem - Madmoiselle Chanel.