Tego nie wiesz - 8 ciekawostek ze świata mody

Tego nie wiesz - ciekawostki o modzieZapewne tego nie wiesz... Guziki tylko dla wybrańców, czerwony kolor tylko dla monarchów, czyli jakie ciekawostki kryje nasza garderoba?

Codziennie sięgamy przecież po spodnie, spódnice czy torebki i nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że te pozornie zwykłe rzeczy mają za sobą niezwykłą historię. I chociaż moda kieruje się zwykle zasadą "tu i teraz", to sięgnięcie do jej korzeni może okazać się fascynującą podróżą do przeszłości, na którą czasami spojrzymy poważnie, innym zaś razem z przymrużeniem oka.

Jeśli zatem chcecie dowiedzieć się, skąd się wzięły kanty na spodniach i po co w trenczu wszywa się zakładkę na prawym ramieniu, zapraszamy do zapoznania się z przygotowanymi informacjami.

Manekiny w miniaturze

Wybierając się na zakupy, ze sklepowych witryn często mrugają do nas manekiny zachęcając do zapoznania się z asortymentem danej marki. W zasadzie trudno wyobrazić sobie bez nich współczesną modę. Plastikowe lalki na stałe wpisały się w wystrój centrów handlowych. Są one jednakże stosunkowo młodym rozwiązaniem. Jeszcze w XIX wieku manekinami były niewielkie drewniane lalki ubrane w miniaturowe kopie oryginalnej odzieży. Projektanci i krawcy wysyłali je często swoim potencjalnym klientom, aby zaprezentować efekty swojej pracy i zachęcić do zakupu proponowanych przez nas rozwiązań. Swoją drogą - czy wyobrażacie sobie, że zamiast przeglądać strony internetowe lub magazyny modowe otwieralibyśmy dziś pudełka z drewnianymi kukiełkami ubranymi w suknie albo garsonki?

Spódnica stara jak świat

Spódnica - wydaje się, że wiemy o niej wszystko. Ołówkowa idealnie wpisuje się w biurowy dress code, rozkloszowana podkreśla dziewczęcy wdzięk, a bombka dodaje awangardy prostym stylizacjom. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że spódnica jest najstarszym elementem, jaki możemy znaleźć w szafie. I oczywiście nie mówimy o tej, wykonanej z liści figowych. Spódnica znana była bowiem już w starożytnym Egipcie. Jeszcze przed nastaniem naszej ery, sięgały po nią zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Setki lat później, wraz z nastaniem nowego ładu społecznego spódnica na stałe zagościła jedynie w damskiej garderobie, pozostając w niej do dziś. I chociaż moda lubi czasami kaprysić, zaskakując nas rozmaitymi trendami, trudno wyobrazić sobie, że w naszych stylizacjach mogłoby jej zabraknąć.

Burzliwe życie dwóch nogawek

Była mowa o spódnicy, a więc czas na spodnie. Te, wbrew pozorom, znacznie później zagościły w naszych szafach. Spodnie zostały wymyślone przez Scytów, czyli koczownicze ludy irańskie. Dwie nogawki znacząco ułatwiały jazdę konno, zapobiegając otarciom skóry. Ten praktyczny element stroju szybko zyskał popularność wśród innych plemion. Odrzucili go tylko starożytni Rzymianie, uważając, że jest to strój odpowiedni jedynie dla… Barbarzyńców. Warto jednak pamiętać, że początkowo spodnie przybierały postać dwóch oddzielnych nogawek, przymocowywanych za pomocą troczków do wyższych partii stroju. Na uwagę zasługuje także fakt, że aż do XX wieku spodnie zarezerwowane były wyłącznie dla mężczyzn, zaś sięgające po nie kobiety były uważane za rewolucjonistki. Sytuacja zmieniła się dopiero po pierwszej wojnie światowej, kiedy feministki stwierdziły, że słaba płeć też potrzebuje czasem wygody, której nie zapewniały wszechobecne krynoliny.

Spodnie, które pozwoliły zrobić się w kant

Pozostańmy jeszcze chwilowo w temacie spodni. Któż by powiedział, że jest to tak interesujący element garderoby. Zastanawialiście się kiedyś głębiej nad kantami, które są wyznacznikiem elegancji w Waszych cygaretkach? Skąd pochodzą charakterystyczne zagięcia materiału? Otóż kanty pojawiły się w połowie XIX wieku, kiedy rosnące zapotrzebowanie na odzież, zmusiło lokalnych kupców do sięgnięcia po towary zza granicy. Najczęściej spodnie szyto na kontynencie azjatyckim, skąd dostarczane były do Europy drogą morską. Wielodniowa podróż w kontenerach sprawiała, że na tkaninie powstawały trudne do usunięcia zagniecenia. Moda jednak nie zna ograniczeń i ówcześni fani oryginalnego wyglądu szybko zaadoptowali kanty jako najmodniejszy trend końca XIX stulecia.

Kolor ma znaczenie

Stonowane do pracy, ciemne na wieczór, jaskrawe na weekendową wycieczkę. Domyślacie się z pewnością, że mowa o kolorach. Dziś panuje w tej kwestii dowolność, jednak kilka wieków temu, barwa stroju oznaczała status społeczny. Czerwona odzież była zarezerwowana dla monarchów i osób pełniących najważniejszą rolę w kraju. Z kolei poddani mogli sięgać wyłącznie po ubrania w odcieniach brązu i szarości. Zaś kupcy, bankowcy oraz arystokraci ubierali się na zielono. Kolory wyznaczały też hierarchię społeczną w dawnej Szkocji i oznaczały jednocześnie miejsce, z którego pochodził właściciel stroju. Tonacja odzieży związana była bowiem z dostępnością roślin rosnących na danym obszarze, które służyły tkaczom do barwienia materiałów. Większa ilość barw pojawiających się na tkaninie oznaczała wyższy status materialny. Dodajmy, że ubrania sześciokolorowe były zarezerwowane wyłącznie dla rodziny królewskiej.

Outfit dopięty na ostatni guzik

Co rozróżnia damską i męską garderobę? Brawo dla tych, którzy pomyśleli o sposobie zapinania odzieży. Jak doskonale wiecie, męskie ubrania są zapinane z lewej strony na prawą, zaś kobiece odwrotnie. Korzeni tego zwyczaju należy również upatrywać przed kilkoma stuleciami. Dawno, dawno temu guziki były bardzo drogie, przez co mogły pozwolić sobie na nie wyłącznie zamożne kobiety. Te z kolei nigdy nie ubierały się samodzielnie, lecz z pomocą służby. Aby ułatwić poddanym ubieranie hrabianek i arystokratek krawcy zaczęli projektować zapinanie odwrotne niż to, które było obecne w męskich strojach. Panowie bowiem od zawsze ubierali się samodzielnie. Pamiętajcie także o tym, że w średniowieczu ilość guzików na ubraniu wyznaczała status społeczny. Im więcej, tym bogatszy był ich właściciel. Z historycznych zapisków dowiadujemy się nawet, że jeden z codziennych strojów króla Francji Franciszka I obfitował w 13,5 tysiąca guzików. Wyobrażacie się, jaki ciężar musiał posiadać taki "lekki", casualowy outfit?

Trendy na celowniku, czyli moda zaczerpnięta wprost z armii

W dawnych czasach guziki pełniły też funkcję praktyczną. Napoleon Bonaparte nakazał przyszywać je do mankietów mundurów swoich żołnierzy. A wszystko po to, aby odzwyczaić ich od wycierania nosa oraz ust w rękawy. Po rozwiązanie to sięgnął także car Rosji Piotr I. Zwyczaj ten również przetrwał do dnia dzisiejszego. Wystarczy spojrzeć na szyte obecnie marynarki oraz żakiety. Większość z nich ozdobiona jest guzikami przy rękawach, chociaż jak można przypuszczać, dziś pełnią one jedynie funkcję dekoracyjną. Skoro mowa o mundurach i żołnierzach, cofnijmy się na chwilę do początków XX wieku. Właśnie wtedy w brytyjskiej armii pojawił się trencz. Ten klasyczny płaszcz miał za zadanie chronić żołnierzy przed kapryśną pogodą. Naszą uwagę zwróciła jednak charakterystyczna naszywka na prawym ramieniu. Okazuje się bowiem, że jej zadaniem była ochrona tętnic przed ciosem przeciwnika. Co więcej, naszywka zabezpieczała tkaninę przed wytarciem wskutek noszenia karabinu na prawym ramieniu.

Vintage, a może retro?

Po sporej dawce wojskowych informacji, przejdźmy do bardziej łagodnych tematów. W ostatnim czasie zewsząd słyszymy o modzie vintage. I chociaż kolorowe czasopisma często podsyłają nam pomysły na stylizacje tego typu, warto zastanowić się nad tym, co dokładnie oznacza to tajemnicze słowo. Zapewniamy Was, że vintage to nie tylko trend, którego zadaniem jest przywrócenie nowego życia wiekowym elementom garderoby. Odzieżą vintage można nazwać jedynie tę, która została wykonana w latach 1920-1960. Starsza zaś odzwierciedla styl retro. Pamiętajcie, że stylizacja vintage to przede wszystkim oryginalność i odzwierciedlenie trendów panujących w danym dziesięcioleciu. Nie zmienia to jednak faktu, że miłośniczki ciekawego wyglądu lubią przełamywać granice i chętnie łączą stare detale z nowoczesnym outfitem. Jaki jest tego efekt? Na pewno zaskakujący i pozwalający wyróżnić się w tłumie. Jeżeli więc nie boicie się awangardy, czas najwyższy poszperać w babcinych szafach i stworzyć kompozycję, którą olśnicie otoczenie.