Wegetarianizm w Polsce

Wegetarianizm w PolsceWegetarianizm w Polsce. Wtapiając się w tłum przejdziemy przez życie w najłatwiejszy sposób. Co jednak zrobić gdy nasz styl, poglądy czy przekonania znacznie różnią się od ogólnie przyjętych? Co jeśli dotyczą czynności codziennych, częstych i koniecznych do wykonywania jak jedzenie?

Możemy schować głowę w piasek, udawać, wypierać się i starać dopasować co jest rozwiązaniem męczącym i krzywdzącym nas samych. Możemy spróbować narzucać swoje przekonania innym co nigdy nie jest dobrym pomysłem, przecież sami od tego uciekamy. Możemy też po prostu nauczyć się asertywności i żyć swoim innym, niestandardowym życiem.

A jak to życie wygląda w Polsce?

Mimo, iż wegetarianizm ma swoje początki już 2000 lat przed naszą erą dla niektórych dalej jest czymś dziwnym i nienormalnym. Krążą o nim mity i opowieści rodem z horrorów. Roślinożerca to zwariowany ekolog w lnianych szatach, siedzący nad twoim talerzem i wyzywający od morderców. Prawda jest zgoła inna. W większości przypadków nie poznacie wega na ulicy. Nie ma tabliczki, naklejki, transparentu. Są zwykłe ubrania. Czy eleganckie, spor tortowe, modne, niemodne, rockowe czy nawet i lniane - wszystko to zależy od gustu człowieka. Nie musisz się również wega bać. Nie podbiegnie i nie wyrwie ci hot - doga z ręki, zazwyczaj nawet nie zwróci na niego uwagi o ile nie będziesz namawiał aby zjadł choć kawałeczek. Roślinożercy naprawdę nie gryzą - w końcu mięsa nie jedzą i nie są grupa anemicznych smutasów (oczywiście każdy człowiek jest inny) mimo, iż czasem realia codziennego życia mogą popsuć humor - choć z roku na rok Polska zmienia się i staje bardziej otwarta, to czasem wegetarianin ma jeszcze trochę pod górkę w naszym pięknym kraju nad Wisłą.

Problemy pojawiają się u lekarza, który często na dietę bez mięsa reaguje niechęcią niewiele o niej wiedząc. U dietetyka może spotkać nas sytuacja bardzo podobna. Oczywiście jest wielu specjalistów akceptujących, a nawet polecających taki styl życia, jednak najpierw trzeba ich znaleźć co nie zawsze jest proste gdy mieszkamy na wsi lub w małej miejscowości. Pocieszeniem pozostaje fakt, ze wegetarianie to dość rzadko chorująca grupa - niestety czasem trzeba skorzystać z usług służby zdrowia, np. robiąc badania kontrolne do szkoły. Dziecko - wegetarianin potrafi wywołać burzę, a to i tak mniejszy szok niż wegetariańska ciąża. Dziecko zdążyło już pokazać, ze rośnie rozwija się i nawet ma zęby, a kobieta w pierwszej ciąży, która nie ma jeszcze namacalnych dowodów na potwierdzenie swoich racji, może być wystraszona i zagubiona zwłaszcza gdy ze strony rodziny wsparcia brak.

Rodzinka, ach rodzinka. Stare przysłowie głosi, ze z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Brak akceptacji wśród najbliższych boli najbardziej. Z rodziną możemy mieć lepsze lub gorsze kontakty, widzieć się codziennie lub od święta. I właśnie te święta potrafią być gwoździem do trumny rodzinnych relacji. Tysiące pytań i pouczeń. Jeśli ktoś jest silny i potrafi obrócić wszystko w żart nie jest jeszcze najgorzej. Jednak gdy trafi się jednostka wrażliwa, po kilku razach spotkania rodzinne okażą się najgorszą karą. A przecież można zjeść spokojnie gdy nikt nikomu niczego nie zabrania ani nie narzuca, ani nie wmawia w każda Wigilię, że rybka to nie mięso.

Rybka to zwierze bardzo osławione kulinarnie jako to, które zostaje zrywane z drzewa lub wykopane z grządki. Ta zagadka jeszcze rozwiązana nie została. Wiadomo tylko, ze na pewno mięsem nie jest. Co ciekawe twierdzi tak również spora część kucharzy proponując pstrąga jako danie wegetariańskie. Tu jest miejsce by po raz kolejny obalić rybny mit. Nie, wegetarianie nie jedzą rybiego mięsa, owoców morza również. Żeby cały czas nie narzekać warto podkreślić, iż wegetariańskie i wegańskie knajpki powstają w każdym większym mieście, a i w mniejszym znajda się frytki czy tortilla z samymi warzywami, często tańsza niż ta z mięsem w środku. A z resztą czy jest coś smaczniejszego na wyjeździe niż domowe jedzenie, pięknie zapakowane i zjedzone na ławeczce w parku zamiast z tłumem turystów w małym, dusznym barze. I jaka oszczędność.

Pora na zdziwienia - tak wegetariańskie posiłki mogą być tańsze, co więcej często są tańsze i roślinożerca gdy już przebrnie przez niespecjalnie miłe dla jego oka półki z mięsem oraz oprze się presji społecznej, ze powinien żyć na przetworach sojowych ma w polskim sklepie łatwo i przyjemnie, a jeszcze łatwiej na bazarze gdzie kasze, warzywa i grzyby kusza jakością i cenami, a i nabiał jest zdrowszy i bardziej etyczny niż ten z hipermarketów.

Z kupowaniem ubrań również większych problemów nie uświadczymy, czasem tylko trzeba trochę poszukać by wymarzone szpili nie były skórzane. Mała rewolucja zaczyna się gdy pora wybrać kosmetyki czy środki czystości do domu. Nie żeby ich nie było, po prostu często firmy reklamujące się jako wegetariańskie mają horrendalne ceny, natomiast mało kto wie, ze ten szampon na dolnej półce za 5zł jest nietestowany i wegański. Czasem po prostu można zagubić się w firmach należących do większych firm i wielkich firmach należących do tych ogromnych. Ci testują, ci mają w składzie nieodpowiednie produkty, a ci są w porządku tylko jak się nazywał ten płyn do mycia naczyń. Tu możemy się kilka razy pomylić, kilka razy sprawdzać, ale w końcu i ten problem mija gdy już wszystko zapamiętamy. Świetne ćwiczenie pamięci gratis od firmy.

Jeśli dokładnie się przyjrzymy życie wegetarianów w Polsce jest całkiem normalne, a przynajmniej powoli się takie staje. Są problemy, z którymi trzeba się zmierzyć ale są i rozwiązania. Czasem trzeba trochę spokoju ducha i siły by wytrzymać komentarze, czasem poczucia humoru, sporo dystansu do siebie i cierpliwości i dużo orzechów, aby doczytać drobny druczek etykietek na produktach, choć z racji mody na zdrowy styl życia to już nie tylko wegetariański problem.